Notowanie kruszcu na giełdzie i kwota na rozliczeniu u dealera to dwie różne liczby. Różnica między nimi składa się z kilku pozycji, a każda ma inne źródło i inaczej zachowuje się przy zmianie skali zakupu.
Rozłożenie jej na czynniki zmienia sposób porównywania ofert, bo sama cena końcowa przestaje wystarczać.
Spot to cena hurtu, nie detalu
Notowanie widoczne na wykresach dotyczy dostawy dużych partii metalu w ośrodkach rozliczeniowych, przy standardach jakości i wielkościach nieosiągalnych dla pojedynczego nabywcy. Sztabka w standardzie Good Delivery ma masę rzędu 400 uncji, czyli ponad 12 kilogramów.
Między tym hurtem a gramówką w blistrze stoi rafineria, mennica, dystrybutor i dealer. Każde z tych ogniw dokłada koszt przetworzenia i obsługi. To jest pierwsza warstwa różnicy.
Premia rośnie, gdy odlew maleje
Koszt wybicia, opakowania i certyfikacji jest w dużej mierze stały, niezależnie od masy. Rozłożony na kilogram daje ułamek procenta. Rozłożony na gram daje kilkanaście procent i więcej.
Stąd zależność widoczna w każdym cenniku: im mniejszy odlew, tym wyższa premia liczona procentowo. Zestawienie kilku mas w jednej tabeli pokazuje to natychmiast, bo rozpiętość między gramówką a kilogramem bywa kilkunastokrotna w ujęciu procentowym, przy identycznym metalu w środku. Bieżące zestawienia mas, prób i rafinerii publikują dealerzy prowadzący sprzedaż detaliczną, w tym IDF Metale, gdzie srebro inwestycyjne zestawione jest wraz z parametrami każdego odlewu.
Druga strona tego rachunku bywa pomijana. Pozycja złożona z mniejszych odlewów jest podzielna przy zbywaniu, bo każdy odlew stanowi osobny przedmiot obrotu. Sztabka kilogramowa zbywana jest w całości.
Spread, czyli koszt widoczny dopiero przy wyjściu
Dealer kwotuje osobno cenę sprzedaży i cenę skupu. Odległość między nimi to spread, czyli realny koszt pozycji, ponoszony w momencie zamknięcia, a nie otwarcia.
Przy złocie w popularnych odlewach spread bywa wąski, bo rynek wtórny jest płynny, a produkt rozpoznawalny. Przy srebrze rozszerza się, bo dochodzi podatek, objętość i większy koszt obsługi tej samej wartości. Przy odlewach rzadkich albo z mało znanych mennic potrafi być szeroki nawet przy identycznej zawartości kruszcu, bo trudniej znaleźć kupca.
Rachunek wygląda inaczej, gdy zrobi się go w obie strony. Odtworzenie ceny zakupu wymaga wzrostu notowania o wartość spreadu. Aktualne kwotowania obu stron dealerzy publikują w cennikach skupu, obok cen sprzedaży tych samych odlewów.
Przechowywanie: srebro zajmuje miejsce
Przy złocie kwestia miejsca praktycznie nie istnieje. Wartość odpowiadająca średniemu mieszkaniu mieści się w dłoni i waży mniej niż butelka wody.
Przy srebrze proporcja się odwraca. Ta sama kwota to kilkadziesiąt kilogramów metalu, dziesiątki litrów objętości i realny problem logistyczny: skrytka bankowa o odpowiednim rozmiarze, ubezpieczenie liczone od wartości, transport przy każdej zmianie miejsca. Te pozycje nie pojawiają się w cenie zakupu, tylko narastają co roku.
Rozpoznawalność, czyli koszt weryfikacji
Chodzi tu wyłącznie o łatwość identyfikacji metalu przez dealera, a nie o jakąkolwiek przewagę samego kruszcu. Odlew z rafinerii akredytowanej przez londyńskie stowarzyszenie rynku kruszcu (London Bullion Market Association, w skrócie LBMA) przyjmuje się bez badania próby. Akredytacja oznacza spełnienie standardu Good Delivery, czyli wymogów co do czystości i powtarzalności odlewu. Argor-Heraeus, Valcambi, PAMP czy Metalor są rozpoznawane od ręki.
Sztabka z mennicy spoza tej listy może zawierać dokładnie ten sam metal o tej samej próbie, a mimo to być kwotowana niżej przy skupie albo wymagać badania na koszt sprzedającego. Chodzi o koszt weryfikacji, nie o zawartość.
Cztery pozycje zamiast jednej ceny
Zestawienie wygląda więc tak: notowanie kruszcu, premia zależna od masy i mennicy, podatek przy metalach innych niż złoto, spread ujawniający się przy wyjściu. Do tego dochodzi koszt przechowywania, rozłożony w czasie.
Przy ladzie widać to najwyraźniej. Dealer wylicza cenę skupu z masy i próby odlewu, a nie z tego, ile klient za niego kiedyś zapłacił. Paragon sprzed dwóch lat bywa okazywany jako argument w rozmowie, choć na wyliczenie nie wpływa.
Porównywanie dwóch ofert po samej kwocie brutto pomija trzy z tych pozycji, a różnica między nimi bywa większa niż wahanie notowania w skali miesiąca. Rozbicie kwoty na składniki zajmuje kilka minut i pokazuje, za co dokładnie się płaci.
Artykuł ma charakter informacyjny. Nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej ani porady finansowej.




![Jak kupić akcje NVIDIA? [Krok po Kroku]](https://tuinwestuje.pl/wp-content/uploads/2024/11/Jak-kupic-akcje-NVIDIA-440x248.jpg)

Zostaw komentarz